W ubiegłym tygodniu Zarząd Krajowy PO przyjął stanowisko w sprawie aborcji. Zostało ono ujęte w "Pakiecie Praw Kobiet", na który - jak mówili politycy PO - składają się propozycje dotyczące bezpieczeństwa kobiet (edukacja seksualna, refundacja antykoncepcji, w tym awaryjnej, zapłodnienia in vitro i badań prenatalnych oraz pomoc dla rodzin wychowujących dzieci z niepełnosprawnościami) oraz "Nowa umowa społeczna", która zakłada legalną aborcję do 12. tygodnia ciąży po konsultacjach pacjentki z lekarzem i psychologiem.

Liberalizacji prawa do aborcji przeciwne było tzw. konserwatywne skrzydło PO, które przygotowało własne stanowisko dotyczące aborcji. W liście wysłanym do zarządu grupa 21 parlamentarzystów PO zaznaczyła, że nie zgadza się na koncepcje zmierzające do zapewnienia "aborcji na życzenie", podkreślając zalety tzw. kompromisu aborcyjnego z 1993 r. Przestał on obowiązywać po opublikowaniu październikowego wyroku TK. Opowiedzieli się też za referendum

PO jak Lewica

Sawicki pytany o nowe stanowisko PO w sprawie aborcji, zauważył, że jest ono podobne do stanowiska Lewicy. "Koalicja Obywatelska powinna się bardziej skupić na poszukiwaniu razem z Polską Zjednoczoną Prawicą metod na poprawienie życia kobiet. To, co my mówimy choćby kwestia wyrównania płac, czy kwestia wyrównania emerytur" - zaznaczył.

"Jeśli chcemy wyjść z katastrofy demograficznej w jakiej w tej chwili jesteśmy, to strumień wsparcia dla kobiet musi być dużo szerszy. Nie poprzez prawo do swobodnej aborcji, ale przede wszystkim poprzez pomoc i taką psychiczną i także materialną"

- dodał poseł PSL.

Dopytywany, co według niego powinni zrobić politycy PO, którzy mają odmienne zdanie ws. aborcji od tego przyjętego przez Zarząd Krajowy Sawicki odparł:

"Konserwatystów w PO jest co najmniej 25 i zamiast czekać aż ich się pozbędą, bo oni im z poglądami nie pasują do ich lewicowych tendencji, powinni założyć własny klub i działać samodzielnie, a nie czekać na to, czy szef PO Borys Budka im pozwoli tak głosować, czy inaczej".

Poseł PSL zwracał uwagę, że w PO "niby nie ma dyscypliny w głosowaniu, ale jeśli ktoś się zachować inaczej niż ścisłe kierownictwo partii, to wcześniej czy później jakieś konsekwencje są".

"W związku z tym taka rada już doświadczonego polityka, że na siłę nie ma co trzymać wielkiego ugrupowania od skrajnie lewicowego po konserwatystów, tylko trzeba to uporządkować" - podkreślił Sawicki.

Z PO do PSL?

Na pytanie, czy nie lepiej byłoby gdyby, ci posłowie przeszli do PSL, Sawicki odpowiedział, że "nie ma takiej potrzeby".

"Źle by się działo, gdyby w tej chwili PSL - Koalicja Polska rozbierała PO. Jest to kompletnie niepotrzebne. Tym bardziej, że gdyby to było dwóch, trzech posłów, to jeszcze ewentualnie można o takiej koncepcji myśleć. Ale tak, jak mówię, to jest 25-30 posłów. Oni mogą zachować własną podmiotowość i wcale nie muszą do nikogo wstępować"

- zaznaczył polityk.

Pytany, co w sytuacji, gdyby tych kilku posłów chciało przejść do Stronnictwa Sawicki odparł: "Jeśli taką wolę wyrażą, to oczywiście można rozmawiać, ale ja nie słyszałem, żeby chcieli przechodzić do PSL-Koalicji Polskiej, do naszego klubu". "Natomiast słyszałem, że nie zgadzają się z koncepcją lewoskrętu w PO. W związku z tym jakąś decyzję muszą podjąć" - powiedział poseł PSL.

Sawicki pytany był też o słowa wicemarszałka Sejmu Piotra Zgorzelskiego (PSL), który ocenił, że PO jednostronnie zerwała koalicję w rządzącej województwem opolskim koalicji KO-PSL-Mniejszość Niemiecka. Powodem problemów są odwołania osób mających rekomendację ludowców z rad społecznych i rad nadzorczych jednostek podlegających marszałkowi województwa opolskiego Andrzejowi Bule, który jest jednocześnie szefem wojewódzkich struktur Platformy Obywatelskiej. Jak wyliczają przedstawiciele PSL w regionie, w ciągu ostatnich miesięcy, swoje funkcje utraciło w ten sposób dziewięciu reprezentantów Stronnictwa.

PO większy brat?

"Platformie ciągle wydaje się, że jako większy brat może oddziaływać na PSL, a my sobie na to nie pozwolimy i tyle" - zaznaczył Sawicki. Według niego, relacje między PSL a PO "są takie, jakie powinny być między niezależnymi podmiotami politycznymi".

Dopytywany o swoją wypowiedź, że "nie da się budować oferty politycznej" od szefa Lewicy Razem Adriana Zandberga, przez szefa PO Borysa Budkę, po prezesa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza, Sawicki podkreślił, iż zawsze powtarzał, że nie da się budować oferty politycznej od Lewicy przez Platformę po PSL.

"Powtarzałem to od czasu rozpadu Koalicji Europejskiej"

- zaznaczył.

Jego zdaniem, trudno spodziewać się, by wyborcy PSL głosowali "za skrajną lewicą". "Jest to w mojej ocenie nie do przeskoczenia. I jeśli kandydaci PSL będą na jednych listach z takimi chociażby posłami jak Klaudia Jachira czy Adrian Zandberg to wiadomo, że nasi wyborcy będą szukać swoich wybrańców na liście PiS, a nie na liście takiej wielkiej koalicji" - stwierdził Sawicki.