Rząd wspólnoty autonomicznej Katalonii potępił zamieszki wywołane w związku z protestami przeciwko osadzeniu przed blisko tygodniem rapera Pablo Hasela, skazanego na 9 miesięcy więzienia za obrazę organów państwowych i pochwalanie terrorystów z baskijskiej organizacji ETA.

W wieczornej deklaracji szef rządu Katalonii Pere Aragones stwierdził, że służby muszą przeciwdziałać rozruchom. Zapewnił, że nie sprzeciwia się protestom, których forma jest pokojowa.

- Okradanie sklepów i konfrontacje z przedstawicielami administracji publicznej nie mają nic wspólnego z walką o wolność słowa czy swobodę zgromadzeń

 - stwierdził Pere Aragones w swojej pierwszej deklaracji potępiającej uczestników protestów na rzecz uwolnienia Hasela.

Z poniedziałkowego komunikatu policji wynika, że organizowany wieczorem protest zwolenników Hasela w Barcelonie i towarzyszące mu konfrontacje z funkcjonariuszami były najmniejszymi zgromadzeniami pod względem liczby uczestników od czasu osadzenia rapera. Wzięło w nich udział około 500 osób.