"Kiedy kilka lat temu Polacy podjęli próbę zamrożenia Nord Stream 2, zamówiono specjalną oficjalną opinię służb prawnych Unii Europejskiej. Te przedstawiły dokument, w którym było napisane czarno na białym, że jest to projekt inwestycyjny, rozpoczęty na długo przed wniesieniem zmian do dyrektywy gazowej UE"

- oświadczył minister. Dodał następnie: "koniec, kropka; dla każdego człowieka respektującego prawo kwestia została zamknięta".

Ocenił, że UE potem zmieniła kierunek i - jak to ujął - "zaczęła przeprowadzać swoje wewnętrzne procedury quasiprawne". Po tych procedurach - kontynuował - UE oceniła, że dyrektywa gazowa i trzeci pakiet energetyczny mają zastosowanie do Nord Stream 2. "Oto, jakiej jakości mamy partnera w tych jakoby relacjach" - oświadczył szef MSZ Rosji.

Minister odnosił się do nowelizacji unijnej dyrektywy gazowej, która nastąpiła w 2019 roku. Nowelizacja ta zakłada, że podmorskie części gazociągów na terytorium UE podlegają restrykcjom trzeciego pakietu energetycznego. Przepisy te mówią, że sprzedawcą gazu i operatorem gazociągu nie może być ten sam podmiot oraz że dostęp do takiego gazociągu muszą mieć inne przedsiębiorstwa. Oznacza to, że rosyjski Gazprom powinien pozwolić, aby z Nord Stream 2 korzystały również inne firmy zainteresowane przesyłem.

W dyrektywie dopuszczono, by spod jej obowiązywania były wyłączone gazociągi, których budowa została ukończona przed 23 maja 2019 roku. Tymczasem realizacja projektu Nord Stream 2 w tym czasie wciąż jeszcze trwała. Później, na początku 2020 roku, operator Nord Stream 2 zwrócił się do niemieckiego regulatora z wnioskiem o wyłączenie spod dyrektywy UE, ale regulator wniosek odrzucił.