Na katechezie ksiądz pyta, jak wygląda Matka Boska. Dzieci się
zgłaszają i mówią:
-Matka Boska jest bardzo piękna, ma niebieskie szaty… - mówi jeden
uczeń.
Na to drugi:
-Ma białe szaty!
-A ty, Jasiu, jak myślisz? - pyta ksiądz.
-Matka Boska ma czarne szaty.
-Jasiu, co ty mówisz? - dziwi się katecheta.
-Bo kiedyś, jak przechodziłem obok plebani, to z okna wychodziła jakaś
pani w czarnej sukience i czarnym habitem na głowie, a ksiądz stał w
oknie i krzyczał: Matko Boska, żeby Cię nikt nie widział!
Jezus postanowil jeszcze raz wdepnac na ziemie, zeby zobaczyc,
jak tu sie sprawy maja.
Trafil na imprezke, a tam wiadomo, rozne loodki trawke jaraja.
Jeden taki hippis podchodzi do Jezusa i mowi:
-masz , sztachnij sie, mam dobry towar.
Jezus nie chcial byc palantem i zaciagnal sie porzadnie.
Wypuscil dyma po czym mowi do hippisa:
-Wiesz, jestem Jezusem Chrystusem.
Na to hipis klepie go z szerokim usmiechem po plerach
i mowi: widzisz ? mowilem ze to super towar, baw sie dobrze.
Przez cały kościół biegnie młoda zakonnica wołając.
-Siostro, siostro, zostałam zgwałcona. Co mam zrobić ?
-Zjeść cytrynę
-I to pomoże ?
-Nie, ale ten uśmieszek zniknie.
Umiera papież. U wrót raju św. Piotr go pyta:
- Ktoś ty?
- Ja? biskup Rzymu.
- Biskup Rzymu? Nie kojarzę.
- No, namiestnik Pański na Ziemi.
- To Bóg ma namiestnika? Nic mi o tym nie wiadomo.
- Jestem głową kościoła katolickiego!
- A co to takiego?
Papież zrobił głupią minę i aż mowę mu odebrało.
- Dobra - mówi sw Piotr - Czekaj tu, idę spytać szefa.
(tup, tup, tup)
- Panie Boże, masz chwilkę? Jest tu taki jeden, mówi, że jest papieżem, Twoim namiestnikiem na Ziemi, głową czegoś tam..
- Nie kojarzę. Ale moment... Jezusie, może ty coś o tym wiesz?
- Nie, tato, nie kojarzę. Ale pójdę z nim pogadać.
Po chwili wraca Jezus zwijając się ze śmiechu i mówi:
- Pamiętacie to kółko rybackie, które zakładałem 2000 lat temu?
- No, i?
- Oni do tej pory działają!
Przychodzi facet do spowiedzi i mówi, że zgwałcił nieletnią.
Ksiądz wyrozumiale:
- Pewnie ona Ciebie, mój synu, sprowokowała...
- Tak, proszę księdza.
- Odmów dziesięć zdrowasiek i masz rozgrzeszenie.
Przychodzi drugi facet i mówi, że zgwałcił staruszkę.
Ksiądz wyrozumiale:
- Pewnie to był jej ostatni raz w życiu, więc zrobiłeś dobry uczynek, synu.
- Tak, proszę księdza.
- Odmów dziesięć zdrowasiek i masz rozgrzeszenie.
Przychodzi trzeci facet:
- Zgwałciłem księdza z sąsiedniej parafii !
Ksiądz - waląc pięścią w konfesjonał: Pamiętaj, tu jest twoja parafia! Tu jest twój ksiądz!
K)atolik próbuje wytłumaczyć (A)teiscie, co to jest cud:
K - nooo, na przykład jak jakiś człowiek spadnie z 50 m wieży i nic mu się nie stanie.
A - nooo... to jest przypadek.
K - ok, a jak on wyjdzie na ta wieżę, skoczy i dalej nic się nie stanie?
A - mmmm... to jest szczęście.
K - o rany, a jak trzeci raz skoczy z tej wieży i nic??!
A - przyzwyczajenie.
Młoda zakonnica przyjechała do Nowego Jorku. Przerażona ruchem ulicznym stanęła niepewnie przy przejściu dla pieszych. Nagle podbiega do niej dwóch skinów. Porywają ją na ręce i bezpiecznie przenoszą na drugą stronę ulicy.
- Dziękuje, panowie - wyszeptała zaskoczona zakonnica.
- No problem! - mówi jeden skin. - Przyjaciele Batmana są naszymi przyjaciółmi!
- Ktoś w parafii ukradł mi zupełnie nowy rower -
skarży się zaprzyjażninemu pastorowi ksiądz.
- Wiem, jak go możesz odzyskać - odpowiada pastor. - Jutro jest niedziela i wszyscy twoi wierni przyjdą do kościoła. W czasie mszy wymień dziesięć przykazań a kiedy dojdziesz do "nie
kradnij", jeden z parafian z pewnością się zaczerwini. Wponiedziałek pastor ponownie spotyka się z księdzem i pyta:
- I jak? Wiesz już, co z rowerem?
- Zrobiłem, jak mi poradziłeś a gdy doszedłem do "nie cudzołuż", przypomniałem sobie, gdzie go postawiłem...
Na lekcji religii zakonnica pyta dzieci:
- Co to jest małe, je orzeszki, ma ruda kitę i skacze po drzewach?
Wstaje Jasiu i mówi:
- Na 99% to jest wiewiórka, ale jak siostrę znam, to może być Jezus.
W Betlejem przed stajenka siedzi Józef i płacze. Idą trzej królowie i widząc Józefa płaczącego pytają:
Józefie dlaczego płaczesz, przecież dzisiaj takie święto?!
Na to Józef: Święta nie będzie - córka!